„Gniazdo”, czyli dramat z odrobiną horroru

Za oknem są lata 80. Na stole kanapki pokrojone na krzyż. O’Hara ma kłopoty finansowe, chociaż jego głównym talentem jest wyglądać wspaniale i zapewniać innych tym, jak dobrze sobie radzi. Mieszkanie w Nowym Jorku, posiadłość w Surrey, syn w lepszej szkole. Amerykański sen w funtach szterlingach. I broker z dziurą w kieszeni. Przed państwem dramat familijny z nutką horroru – „Gniazdo”.

tablet photo

Film dla widzów o mocnych nerwach

Drugi film Seana Durkina, gwiazdy amerykańskiej sceny niezależnej, który pojawił się dziesięć lat temu, to dramat psychologiczny o rodzinie przeprowadzającej się z USA do Wielkiej Brytanii. Główne role w filmie zagrali Jude Law i aktorka Carrie Coon. Film początkowo udaje niemal gotycką powieść, ale w rzeczywistości okazuje się satyrą społeczną na temat relacji w rodzinie. „Gniazdo” to niezwykle dziwny film, przez co jest właśnie niezwykle atrakcyjny. Nawet jego dziwność objawia się nam stopniowo, wręcz nieoczywisto. Jednak niczego innego nie można było oczekiwać od Seana Durkina, utalentowanego filmowca, którego debiutancki film wstrząsnął widzami. „Gniazdo” to dopiero jego drugie doświadczenie w filmie pełnometrażowym, nie bardzo podobne do pierwszego, ale równie niezwykłe. Podpowiadając jednocześnie kilka odmiennych gatunków, reżyser łamie wszelkie kanony, ale jednocześnie nie przestaje trzymać widza w napięciu.

Dramat czy horror?

Przede wszystkim „Gniazdo” przypomina horror lub jego prekursora, dostojną gotycką powieść o duchach żyjących w starożytnym zamku. Nie bez powodu bohaterowie obrazu, całkiem zamożna amerykańska rodzina-mąż i żona oraz córka z synem – po raz pierwszy przeprowadzają się ze Stanów Zjednoczonych do Wielkiej Brytanii. Inicjatorem przeprowadzki jest głowa rodziny, dobrze prosperujący handlowiec towarowy Rory: pochodzi z Anglii i po zrobieniu kariery za granicą postanowił wrócić do ojczyzny. Rory kupuje piękną i przestronną posiadłość pod Londynem, która, choć wymaga remontu, od razu zachwyca żonę i dzieci. Oczywiście cień niepokoju tkwi we wszystkim, co się dzieje w tym domu. Dom szybko staje się niewygodny, chłopiec i dziewczynka – każdy z własnych powodów – są niezadowoleni z luksusowych szkół, do których zapisał ich ojciec, a jego żonie nagle umiera jej ulubiony, czarny koń specjalnie przywieziony z Ameryki.

Widz czeka na puentę. Wyjaśnienie wszystkich tych dziwnych zdarzeń, które przecież w jakiś sposób muszą zostać wytłumaczone. I wtedy reżyser ponownie nas zaskakuje. Wyciąga na światło dzienne szczegóły życia rodzinnego lub mroczne sekrety z przeszłości. Pozwala nam na ich bazie dowolnie zinterpretować źródło problemu.